Liroy – nowy hit

foto: Facebook
foto: Facebook

Gdyby przeprowadzić konkurs na największe zaskoczenie tej kadencji z pewnością największą niespodzianką byłaby osoba Piotra Liroya-Marca. Kielecki raper zaliczył świetne wejście w polską politykę, na przekór wszystkim pseudo-znawcom i pseudo-wieszczom jego politycznej kariery.

Gdy pod koniec sierpnia Paweł Kukiz ogłaszał oficjalnie „jedynki” na swoich listach wyborczych w największych polskich miastach, jedną z sensacji była kandydatura „Scyzoryka”. Ale Liroy-Marzec, występujący wcześniej w dosyć znanej kampanii fundacji Inspro jako Dick Dobrowolski, w dosyć ostrych słowach w końcówce filmu wyrażał się o polskiej scenie politycznej, z którą miał trochę wspólnego. Nie był tak „zielony” jakby to się mogło wydawać.

Początki

Jak informował w wywiadach, już w latach 90-tych współpracował  z panią senator prof. Marią Łopatkową nad zmianą konstytucji. Obracał się w kręgu osób z ofertami wejścia do rządu składanymi przez Małgorzatę Kidawę-Błońską. I może to mało, ale jak sam puentował swoje wejście do polityki: „Ktoś kiedyś musi coś z tym zrobić. Co zmieni to, że będę siedział i narzekał? Do tej pory walczyłem słowem, na moich płytach”. Dalej tłumaczył w charakterystyczny, dosadny sposób: „Jest na co przeklinać. Mam rodzinę, na której mi zależy i kraj, w którym się źle dzieje”.

Raper, dotychczas stroniący od mediów, rzucający wulgaryzmami na to, co mu się nie podobało w polskim państwie, oficjalnie zaczął przygodę jako polityk z dniem 28 lipca 2015. Wtedy to Paweł Kukiz ogłosił rejestrację ruchu i podał „jedynki” w największych miastach. Choć pochodzący ze świętokrzyskiego przyszły poseł na Sejm, nie znał nawet… liczby posłów swojego przyszłego miejsca pracy – o czym głośno trąbił TVN mówiąc o nowym komitecie – to jak się okazało nie było mu to potrzebne.  Rywalizował m.in. z Grzegorzem Schetyną i Zbigniewem Ziobrą, który zdobył  czwartą pozycję wśród największej liczby głosów w Polsce. Liroy zaś  zdobył 1480 głosów, co okazało się wystarczające, aby wejść do Sejmu z Kielc.

foto: fb.com/LiroyNaSejm
foto: fb.com/LiroyNaSejm

Liroy poseł

Był największą petardą wśród „kukizowców”. Ani kandydatura Kornela Morawickiego, legendy „Solidarności”, ani Marka Jakubiaka, słynnego, nie lubiącego homoseksualistów, przedsiębiorcy z Płocka, ani jeden z liderów nacjonalistów, Robert Winnicki (Bosak oficjalnie się wycofał, żeby ratować szczątki partii), nie wzbudzali takich emocji. Zresztą Kukiz mówił o „nie zamykaniu nikomu drzwi oprócz komunistów i współpracowników SB”.

Kielczanin w drodze na  wiejskie salony zmienił się, na dobre zrywając z kontrowersyjnym wizerunkiem. Słynący z albumu „Alboom” z 1995 roku muzyk współpracujący kiedyś z samym Ice-T, nagrywający we Francji prowodyr polskiej „muzyki rap”, ustatkował się i nabrał ogłady. Chyba nigdy nie jest na to za późno. Można nawet po to by w wieku 44 lat, znaleźć się w Sejmie.

Wydaje się, że jako posła ktoś go prowadzi. Albo jest po prostu mądrym i inteligentnym facetem, choć wielu w to nie wierzyło. Wielu udzielił wywiadów i wygłosił kilka ważnych interpelacji poselskich, a ani razu, na co tak bardzo liczyły reżimowe media, nie popisał się wpadką. Próżno szukać podobnych zwrotów w jego wypowiedziach, próżno myśleć o kompromitacjach. Jak na razie jego najsłynniejszym póki co wystąpieniem jest mowa  z ramienia Kukiz’15 podczas sejmowego głosowania nad ustawą medialną. Mówił o „żółtym świetle” dla Zjednoczonej Prawicy, wspominał dosyć szeroko o patologiach mediów, zaciskaniu przez nie ust obywatelom oraz potrzebie zmian i głębokiej reformy. Trudno  było się z nim nie zgodzić – mówił z sensem i zwięźle.

Piotr Liroy-Marzec, (oficjalnie zmienił nazwisko 7 września 2015) to jeden z asów w rękawie Kukiza. Wypada życzyć mu więcej dobrych i wartościowych wystąpień oraz pomysłów by reprezentować (a jednak!) obywatelski człon polskiego Sejmu jak najgodniej.

foto: fb.com/LiroyPolska
foto: fb.com/LiroyPolska

Przekaż wieści dalej!

Kamil Podowski

Student dziennikarstwa na WSKSiM. Miłośnik piłki nożnej, Polonii Warszawa i Cracovii. Uwielbia prozę Sapkowskiego i filmy z Jackiem Gyllenhalem. Eurosceptyk i konserwatysta, zwolennik polityki Orbana.

Więcej artykułów autora

Kamil Podowski

Student dziennikarstwa na WSKSiM. Miłośnik piłki nożnej, Polonii Warszawa i Cracovii. Uwielbia prozę Sapkowskiego i filmy z Jackiem Gyllenhalem. Eurosceptyk i konserwatysta, zwolennik polityki Orbana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.