O bojaźni Bożej słów kilka

Na jednym z portali internetowych znalazłem niedawno ciekawy artykuł dotyczący innego oblicza Pana Boga. Bo dominującym wizerunkiem Boga jest Jego niezgłębione miłosierdzie, przepełnione łaskami serce, cierpliwość, łagodność i dobroć.

foto: freeimages.com
foto: freeimages.com

Wszystkie te przymioty Trójcy Przenajświętszej są jak najbardziej na miejscu, zawsze zresztą – jako chrześcijanie – pragniemy ich doświadczać, o to prosimy w modlitwie, mając na uwadze własne słabości, skłonność do upadków i podatność na zło.

Miecz w ustach Bożych

Stary Testament aż nader często ukazuje Pana Boga jako Ojca, który swoim dzieciom udziela bolesnych lekcji posłuszeństwa i pokory, skoro ludzie od początków przejawiali skłonność do „chodzenia własnymi ścieżkami”. Dziś – na skutek odrażających i rewolucyjnych przemian cywilizacyjnych – dość popularny jest też biblijny obraz, odwołujący się do Bożej sprawiedliwości, do Bożego gniewu i Jego zapalczywości. Na ogół wszyscy, „tęczowi” chyba też, słyszeli, co stało się z mieszkańcami biblijnej Sodomy i Gomory. Jeśli o takim Bogu zapomnieli albo uważają, że niewiele ich to obchodzi, albo dotyczy, ryzykują naprawdę wiele.

Moja znajomość księgi Apokalipsy św. Jana datuje się od dzieciństwa. Prorockie wizje Bożej potęgi i mocy, obrazy Jego przymiotów, przeżyłem bardzo głęboko. – Czy Pan Bóg się śmieje ? – jakiś mądry przedszkolak spytał o to kiedyś księdza. Oczywiście, że śmieje się, skoro i my, ludzie, dzieła rąk Jego, mamy poczucie humoru i śmiejemy się, gdy mamy do tego powody.

A czy Pan Bóg się gniewa ? Równie twierdzącą odpowiedź znajdziemy m. in. na kartach Apokalipsy.

„W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd – jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy” (Ap 1, 16).  Miecz, na dodatek obosieczny, a więc bardzo ciężki, odnosić się może do potęgi słów Jezusa, który bezwzględnie potępiał ludzkie nieprawości i grzechy. Tu, na wstępie ostatniej Księgi Biblii, symbolika miecza jako narzędzia Bożego gniewu, związana jest z szeregiem przestróg i napomnień, które Zbawiciel kierował do siedmiu Kościołów czasu początków chrześcijaństwa. Bardzo plastycznie przedstawił to Albrecht Dürer w jednym ze słynnych drzeworytów z cyklu „Apocalypsis cum Figuris(1497-98).

Gniew Boga

Dlaczego Bóg się gniewa? Przede wszystkim dlatego, że nas kocha. Ale Jego gniew związany jest również ze smutkiem. Że wybieramy prędzej zło, grzech, samolubstwo czyli ignorujemy przykazania i zawarte w nich miłość i przyjaźń, którymi obdarzył człowieka. Bo Jego miłość jest jedyną i prawdziwą. I często, co słychać w Starym Przymierzu, jest również miłością zazdrosną (choćby w Księdze Wyjścia – Wj 20, 5 lub u Proroka Izajasza – Iz 9, 6).

Czy ma rację, gdy się unosi gniewem? Sami popatrzmy. Trzymam się Starego Testamentu i przytoczę charakterystyczne sceny, które całkowicie uzasadniają Boże emocje. Za pierwszym razem był potop i jedynym, który z niego uszedł z życiem, był w czasach wielkiego zepsucia sprawiedliwy Noe. Potem gdy ludzie postanowili „popisać się” konstruując z pychą wieżę Babel, przedsięwzięcie skończyło się fiaskiem. Pan Bóg uniemożliwił porozumienie się „ambitnym” konstruktorom. Albo gdy królowie judzcy zaczęli majstrować w zasadach wiary, spoglądając z lubością w stronę obcych kultów, Pan Bóg nie czekał długo. Przemówił do Jerozolimy ustami proroka: „Tak mówi Pan: Oto ja sprowadzę nieszczęście na to miejsce i na jego mieszkańców, zgodnie ze wszystkimi słowami tej księgi, którą przeczytał król judzki. Za to, że mnie opuścili i spalali kadzidła innym bogom, drażniąc mnie wszystkim, co czynią ich ręce; toteż rozgorzał mój gniew na to miejsce i nie ochłonie” (2 Krl 22, 16-17).

Teraz coś z Nowego Testamentu: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!” (Ap 3, 19). I jeszcze: „Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie” (Rz 2, 5-8).

Samych cytatów z Biblii z pewnością starczyłoby na kilka takich artykułów.

Ostrzeżenie, nie zastraszenie

foto: freeimages.com
foto: freeimages.com

Gdy dziś codziennie dobiega naszych uszu medialny zgiełk dotyczący głębokich przemian społecznych i przewartościowań, płynących chociażby z „oświeconego” Zachodu, to nie mam wątpliwości, że nie budzą one uznania w oczach Pana Wieków.

„Nowoczesność” zanegowała sacrum, nie ma już teraz nic świętego. Z Pana Boga można więc dowolnie szydzić, stał się przedmiotem kpin i żartów. Bluźnierstwa pod Jego adresem znajdują poklask i naśladownictwo.

Niesłychane pomieszanie i odwrócenie zasadniczych pojęć, nazywanie zła dobrem, amoralne propozycje i parcie w stronę zepsucia, zachęcanie do stylu życia, tak jakby Pana Boga nie było – wszystko to wywołuje refleksję i podświadomy lęk. Co dalej ?

Inżynieria genetyczna, działania połączone z negacją podmiotowości jednostki ludzkiej, budzą naturalny odruch sprzeciwu. Zbrojenia ponad miarę, popisywanie się siłą i prowokowanie do wojny. Ubóstwo i głód miliardów oraz przepych i bajeczne bogactwo nielicznych – także. To samo z naszą planetą – Ziemia w rękach bezwzględnych i pazernych „właścicieli” staje się na naszych oczach śmietnikiem i jałową pustynią.

Słyszałem, że „bojaźń Boża” to inaczej szacunek i postawa dziecięcej pokory wobec Pana Boga. Zgoda. Zresztą – „Początkiem mądrości jest bojaźń Pana” (Syr 1, 14).

Ale czemu tak strasznie brzmią słowa o Jego gniewie? O palącym gniewie, który w ciągu historii dotknął nieprzeliczone rzesze ludzi, ofiary wojen, kataklizmów, chorób czy innych straszliwych nieszczęść?

Wyrażam tu swoje osobiste przekonanie. Tragiczne wydarzenia – np. tsunami z 2004 roku (dotknęło m. in. Tajlandię, światowe centrum seks-turystyki), huragan „Katrina”, który niemal zmiótł z powierzchni ziemi Nowy Orlean (jedno z najbardziej zdeprawowanych miast USA) albo trzęsienia ziemi na Haiti (szatanizm, kult voodoo), mogłyby być właśnie przysłowiowym „palcem Bożym”.

Już słyszę głosy oburzenia – „co były winne małe dzieci, które stały się ofiarami tych nieszczęść?”. Nie mam wątpliwości, iż wśród ofiar znaleźli się także niewinni dorośli. Ale przypomnijmy słowa Pana Jezusa, mówiącego o katastrofie w Siloe: „Myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 13, 4-5). Albo, gdy Apostołowie zwrócili uwagę na niewidomego i pytali Jezusa, kto przyczynił się do jego nieszczęścia. „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: <Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże>” (J 9, 1-3). Jezus oddala od nas w ten sposób pokusę nadinterpretacji. Ale problem tragicznych wydarzeń, jako Bożej kary za grzechy, pozostaje nadal, w moim rozumieniu – otwarty.

foto: freeimages.com
foto: freeimages.com

Moc leży w przemianie życia i w modlitwie

Pan Bóg ma większe upodobanie w przebaczaniu i udzielaniu darów swojego Miłosierdzia grzesznikom, niż okazywania im potęgi swojego gniewu i szukania okazji do sprawiedliwej odpłaty. Przypomina mi się fragment „Dzienniczka” Św. Faustyny: „Kiedy raz zapytałam Pana Jezusa, jak może znieść tyle występków i różnych zbrodni, i nie karze ich – odpowiedział mi Pan: <Na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia Mego. Córko Moja, sekretarko Mojego miłosierdzia, nie tylko cię obowiązuje pisanie i głoszenie o Moim miłosierdziu, ale wypraszaj im łaskę, aby i oni uwielbili Moje miłosierdzie> („Dzienniczek” nr 1160).

Pan Bóg jest Ojcem, który, gdy widzi dziecko bawiące się nożem, z pewnością nie pozwoli, by doznało krzywdy. Gdy dziecko pozostaje jednak krnąbrne i uparte, potrafi przywołać je do porządku, by pokazać, czego czynić nie powinno. Uwielbiając Bóstwo naszego Pana, uwielbiajmy zatem Jego Miłosierdzie, Jego Boską dobroć i łagodność. Ale również Jego doskonały gniew, który zawsze jest skutkiem naszych złych wyborów, niewierności i nieposłuszeństwa.

Myślę, że powinniśmy pamiętać i dziękować Duchowi Świętemu za Dar bojaźni Bożej. Ale także prosić o wstręt do grzechu, o strach przed piekielnymi cierpieniami.

Przekaż wieści dalej!

Grzegorz Mucha

Z urodzenia Warszawiak, z zamiłowania historyk, z wykształcenia administratywista i politolog, z potrzeby serca publicysta, z przekonania prawicowiec

Więcej artykułów autora

Grzegorz Mucha

Z urodzenia Warszawiak, z zamiłowania historyk, z wykształcenia administratywista i politolog, z potrzeby serca publicysta, z przekonania prawicowiec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.