Potajemna indoktrynacja

Jest wiele ciekawych tematów, które warto byłoby poruszyć. Wielkie wydarzenia, znane persony, które należałoby przybliżyć. Sądzę jednak, że czasami lepiej jest skupić się na czymś, co jest małe, niepozorne, dla wielu z nas jest wręcz codziennością. A mimo to nie wiemy, dlaczego zostało wprowadzone. Moi drodzy, dziś chciałbym wam opowiedzieć o… dzwonku lekcyjnym.

Tak – to ten przedmiot, który wydaje z siebie dźwięk kojący serca większości uczniów (albo przyprawiający o nagłe napady rozpaczy, jeśli dzwoni akurat na lekcję). Jest z nami już od czasu naszego raczkowania w podstawówce. Ale czy wiemy, dlaczego i jak został wprowadzony? Nie? W takim razie cofnijmy się do czasu wojen napoleońskich.

Ordnung muss sein

Mamy rok 1806. Wojska prowadzone przez znanego nam dobrze Francuza rozbijają w pył 38-tysięczną armię księcia Fryderyka Ludwika Hohenlohe. Prusy dostały się tym samym pod panowanie Francji. – Nie może to być! – zakrzyknął król Prus, Fryderyk Wilhelm III. Postanowił on umocnić swoją władzę, zbudować nowe, silniejsze, niepokonane Prusy! Tylko jak to zrobić? Tak! Należy oprzeć się na zaufanych, w pełni posłusznych żołnierzach i urzędnikach! Pytanie brzmi: jak tego dokonać?

Najlepiej będzie, gdy sami sobie ich wychowamy. Sami powiemy im, jak powinni myśleć, jaką wiedzę należy posiadać. O tak, zaprogramujemy ich umysły!

Wszystkie szkoły znalazły się pod nadzorem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zaczęła się masowa delegalizacja szkół prywatnych, które uchodziły za „podejrzane”, czyli przekazywały więcej wiedzy, niż należało. A wiadomo, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, prawda? Ponadto od roku 1810 każdy nauczyciel musiał być zatwierdzany i certyfikowany przez państwo. Wszystko i wszyscy mieli być pod ścisłą kontrolą.

Zadanie wykonane

I niestety, faktycznie było. Po kilku latach wszystkie szkoły pracowały jednym, narzuconym przez państwo programem. Zaczęto tworzyć spis lektur obowiązkowych, aby kształtować młode umysły według określonej idei. Tu już nie było miejsca na indywidualność czy na kreatywność. Nie – od najmłodszych lat należało tak prowadzić dzieci, aby wyrosły na dobrze prosperujące trybiki w państwowej maszynie.

Ale co jeszcze można było zrobić, aby pokazać, kto tu rządzi? No tak! Dzwonek! Podzielmy materiał z danego przedmiotu na 45 minutowe lekcje. Nauczmy dzieci reagowania na konkretny sygnał. Wpójmy im, jak mają się zachowywać, gdy im każemy. Niech od małego wiedzą, kto wydaje rozkazy. I przyswójmy im, że to naturalne. Państwo wydaje rozkaz – obywatel go wykonuje. Nie ma w tym nic nienaturalnego. To my (państwo) wiemy lepiej, co i w jakich ilościach jest dla ciebie dobre.

Tak, właśnie dlatego słyszeliśmy (a niektórzy czytelnicy być może wciąż słyszą) dźwięk dzwonka. „Sprawnych rzemieślników w swoim fachu, ale nie artystów. Posiadających podstawy wiedzy, ale nie zbyt szerokie horyzonty” – te słowa dotyczące obywateli po uzyskaniu wykształcenia wypowiedział Murray Rothbard. Jeśli zainteresował cię, drogi czytelniku, omawiany przeze mnie temat – zachęcam cię do przeczytania książki Education: Free and Compulsory wspomnianego wyżej autora. Śmiało, warto otworzyć oczy.

Przekaż wieści dalej!

Maciej Pawłowski

Urodzony w roku 1995 w Pile. Od małego zadający sobie pytania odnośnie znaczenia wolności, państwa a także roli Boga w życiu człowieka. Były bloger, piszący po prawej, tej co bardziej liberalnej stronie barykady. Ponadto uważny obserwator świata polityki, zwłaszcza wtedy, gdy mowa jest o ekonomii. Na portalu pisze pod hasłem "Wolny obywatel".

Więcej artykułów autora

Maciej Pawłowski

Urodzony w roku 1995 w Pile. Od małego zadający sobie pytania odnośnie znaczenia wolności, państwa a także roli Boga w życiu człowieka. Były bloger, piszący po prawej, tej co bardziej liberalnej stronie barykady. Ponadto uważny obserwator świata polityki, zwłaszcza wtedy, gdy mowa jest o ekonomii. Na portalu pisze pod hasłem "Wolny obywatel".

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net