Rydzyk the Game

foto: Laurine Depta/Ruch Obrony Życia
foto: Laurine Depta/Ruch Obrony Życia

We wszystkich mediach mętnego nurtu często słyszy się hasła typu: „brak tolerancji”, „mowa nienawiści”, „faszyzm” czy „ciemnogród”. Jak powszechnie wiadomo, takie słownictwo kierowane jest zazwyczaj wobec człowieka konserwatywnego i trzymającego się „prawej strony” życia politycznego.  Może jeszcze nie wszyscy to zauważyli, ale pojęcie braku szacunku do drugiej osoby może zdarzyć się nie tylko przeciwnikom „nowoczesnego postępu”, a Internet stał się miejscem zaciekłych batalii słownych i graficznych.

Let’s play

Temat jakże często poruszany, a jednak w mojej głowie pojawił się po raz kolejny, kiedy poszukiwałem drobnej rozrywki dla mojego rodzeństwa. Internet, Google i wyszukiwanie gier przeglądarkowych. Szybka i prosta rozrywka, a czasami dająca wiele radości. W tłoku wielu gatunków moją uwagę przyciągnęły 3 gry. Dlaczego? Bo ich głównym bohaterem jest o. Tadeusz Rydzyk, najsławniejszy chyba redemptorysta w Polsce.

W mojej głowie zaistniały dwa powody, dla których napisałem ten tekst. Po pierwsze: strony oferujące taką rozrywkę są w większości skierowane na młodszego użytkownika Internetu. Po drugie: są to prymitywne próby oczernienia wizerunku wobec duchownego w oczach osoby grającej.

Jako, że graczem takich gier zazwyczaj jest dziecko, spotykamy się z wpajaniem używanej jakże często w języku lewicy mowy nienawiści. Bo jak inaczej mam rozumieć sens kierowania postacią o. Rydzyka, który w swej chciwości, razem z ruchem myszki, biega od jednego krańca monitora do drugiego, żeby uzbierać jak największą ilość gotówki? Nie daj Boże, gdy jakiś pieniążek spadnie na ziemię, gdyż poziom zdenerwowania po utracie łatwej gotówki może spowodować nerwicę u zbierającego, a tym samym zakończyć zabawę.

Rób przekręty, bądź jak… Rydzyk?

“Malwersi – ludzie bezwzględni, którzy posiedli wiedzę jak robić wielkie przekręty. To ludzie bogaci i wpływowi” – takie słowa wypowiada lektor gry przeglądarkowej, która sama siebie określa “rozgrywką o przekrętach”. Na jednym z obrazków promujących grę widnieje postać, która jest karykaturą o. Tadeusza Rydzyka.

Zdjęcie ów przedstawia typowe połączenie „before-after”. Na pierwszym fragmencie widnieje chuda sylwetka biednego księdza na rowerze, na drugiej ten sam człowiek, z większym brzuszkiem i sylwetką godnie umiejscowioną, prawdopodobnie w maybachu (w końcu wielu naiwnie wierzy, że o. Dyrektor, w opinii lewackiej, byle czym nie jeździ). Karykatura byłaby jeszcze znośną głupotą i działalnością nie godną machnięcia ręki w geście zażenowania, gdyby nie fakt, że zaprasza nas do „świata seksu, biznesu i oszustw”, dzięki którym człowiek wynosi się na szczyty bogactwa i sławy.

foto: Piotr loop, licencja CC BY-SA 2.0 via Flickr.com
foto: Piotr loop, licencja CC BY-SA 2.0 via Flickr.com

Pani Hela w autobusie

Nie samym wyśmiewaniem polskiego duchownego żyje lewak, więc należy też zająć się osobami go wspierającymi. I tak zrodziła się gra „Moherowe Berety”. Stała się tak popularna, że aż doczekała się swojego sequela. Jest to historia pewnej pani i jej dnia powszedniego.

Pani Hela z samego rana aktywuje swój beret, czesze go, po czym wyrusza na miasto. Jej zadaniami są m.in. symulowanie bardzo wielkiego wyczerpania w autobusie i zmuszanie tym młodych ludzi do ustąpienia miejsca siedzącego. Logicznie rzecz biorąc, to chyba był strzał we własną piętę. Bo ja w tym obrazie nie widzę wrednej staruszki, tylko młodych ludzi dla których pojęcie „kultura” jest odległe jak Ziemia od Słońca.

W między czasie można też rzucać beretem w parę homoseksualistów, bronić „Rydza” (grzyb będący karykaturą ojca dyrektora Radia Maryja) przed uciążliwym chomikiem lub bronić stocznie, wpłacając „miliony” na konto kapłańskie, czyli tzw. tacę.

Anonimowy ekspert do spraw wszystkiego

Wraz z rozwojem Internetu rozpoczęła się fala ogromnej łatwości wyrażania własnych opinii. Wiele jednostek, takich, jak twórcy omawianych gier przeglądarkowych, uznaje się za znawców i sędziów osób publicznych. Z niewielką wiedzą, po zasłyszeniu zlepku zdań wygłoszonych przy piwie ze szwagrem, tworzą rzeczywistość wirtualną, która może komuś poważnie zniszczyć wizerunek. Gdyby człowiek zasiedział się przed komputerem dłużej, znalazłby zapewne jeszcze nie jedną taką „zabawę”. A mogę śmiało stwierdzić, że pokazów prymitywnej nienawiści na lewej i prawej stronie politycznej autostrady znajdziemy wiele.

Przykład prostej gry komputerowej może łatwo uświadomić człowiekowi w jak bardzo przepełnionym nienawiścią świecie przyszło żyć nam – ludziom w XXI wieku. Każde słowo wbijane w klawiaturę zostawia po sobie ślad, który ciężko wymazać. Dlatego należy poważnie się zastanowić, zanim wyrazimy swoją opinię. A zastanowić należy się dwa razy, jeżeli w grę wchodzi obraza drugiego człowieka, bez posiadania jakichkolwiek dowodów jego winy. A trzy razy, gdy w grę wchodzi obraz kapłana.

Przekaż wieści dalej!

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Facebook

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net