Strzembosz: Eurowizja i parówki (OPINIA)

Dyskusja po ogłoszeniu wyników Konkursu Piosenki Eurowizji rozśmieszyła mnie i zdumiała jednocześnie. Polski internet trzęsie się z oburzenia, a „argumenty” są porażające. Ujawniło się abstrakcyjne myślenie znacznej części Polaków oraz nasza wielka, wielka naiwność. „Argumenty” i zarzuty, które zewsząd padają, dotyczą rzekomej nieuczciwości i manipulacji, które skrzywdziły polskiego wykonawcę.

Przytaczane „argumenty”:

1. Nie doceniono polskiej piosenki, Krystian Ochman jest wybitnym artystą; pięknie wykonał utwór; jego wykonanie było jednym z najlepszych (lub „najlepsze”).

2. Ukraińskie jury skrzywdziło polskiego wykonawcę; nie kierowało się kryteriami artystycznymi; było nieprzychylne Polsce; powinno kierować się gustami Ukraińców, którzy Ochmanowi dali 12 punktów; powinni odwdzięczyć się Polsce (za 12 punktów polskiego jury dla reprezentantów Ukrainy; za to, co Polska robi dla ukraińskich uchodźców).

3. O sukcesie w Eurowizji decyduje polityka i układy, a nie walory artystyczne.

Ad.1. Od lat Festiwal Piosenki Eurowizji i inne tego typu festiwale nie nagradzają solistów i zespołów prezentujących najwyższy poziom. Wręcz przeciwnie – doceniają inne aspekty.

Liczy się oryginalność (często w złym guście), udziwnienie, prowokujący czy szokujący anturaż (strój, makijaż, choreografia, scenografia), gestykulacja czy inne niewerbalne przekazy (często szokujące, prowokujące czy wręcz obsceniczne). Z tego powodu niektóre kraje wysyłają na Festiwal Piosenki Eurowizji nie najwybitniejszych, najzdolniejszych piosenkarzy, a wykonawców biegłych w robieniu show.

Być może było odwrotnie, czyli natłok showmanów i osiągane przez nich sukcesy sprawiły, że festiwal zmienił charakter, ale to bez znaczenia. Trudno zaprzeczyć, że w ostatnich latach takie trendy dominowały i wyłoniony w polskich eliminacjach Krystian Ochman ze swoim utworem i sposobem wykonywania go, bez względu na osobiste walory, miał zredukowane szanse na osiągniecie jednego z czołowych miejsc na tej imprezie. Nie twierdzę, że wysłanie go było błędem. Wręcz przeciwnie – on i jego wykonanie pozytywnie wyróżniały się na tle części innych wykonawców, którzy szokowali i udziwniali swój występ, co nie zmienia faktu, że Pan Krystian szedł pod prąd trendom, które obecnie są preferowane. Odzwierciedla to głosowanie większości jurorów tegorocznego Festiwalu*.

Ad.2. Nie znam motywacji ukraińskiego jury i sądzę, że mało kto w Polsce (i poza Polską) je zna, ale nie dając polskiemu wykonawcy ani jednego punktu mogli zachować się uczciwie i racjonalnie. Po pierwsze mogli uznać, że w stawce finalistów było dziesięciu (lub więcej) lepszych wykonawców, a Krystiana Ochmana oceniać gorzej od nich.

Po drugie mogli polskiego piosenkarza klasyfikować podobnie, jak tych, którym „dali” punkty, ale uznając, że wartościowych wykonań było więcej niż 10, niektórzy wysoko przez nich oceniani artyści musieli znaleźć się poza ich punktacją. Po trzecie mogli uznać, że klasyczne, piękne, czyste wykonanie piosenki przez Krystiana Ochmana jest mniej atrakcyjne, mniej „wartościowe” niż show w wykonaniu jego konkurentów.

Kto chce, niech analizuje (konfrontując ilość przydzielonych punktów do charakteru utworów i ich wykonawców), czy ukraińskie jury punktowało „jakość”, czy „styl”, ale nawet jeśli nie dostrzeże w ich punktowaniu logiki, to nie musi oznaczać, że byli nieuczciwi czy niekonsekwentni. „Argument”, że ukraińskie jury powinno odwdzięczać się dając Ochmanowi jakiekolwiek punkty za 12 punktów od polskiego jury dla zespołu z Ukrainy nie wytrzymuje krytyki. Po pierwsze jurorzy poszczególnych krajów nie wiedzą, jak głosują inni jurorzy, zatem „odwdzięczanie się” jest fizycznie niemożliwe bez wiedzy, komu i za co się odwdzięczyć, a nawet gdyby była taka wiedza, to rewanżując się zachowaliby się nieuczciwie i wypaczyli sens rywalizacji dowodząc, że ich rola jako jurorów jest zbędna (podobnie jak zbędne jest organizowanie przetargu, jeśli wygra nie najlepsza oferta a ta, którą preferuje nieuczciwy zespół powołany do wyłonienia tej „najlepszej”).

Jeszcze gorzej (idiotyczniej) brzmią „argumenty”, że ukraińskie jury powinno nagrodzić polskiego uczestnika konkursu w ramach wdzięczności za przyjęcie 3 mln uchodźców z ich kraju, wysłanie przez Polskę czołgów na Ukrainę i wszelkie inne szlachetne gesty ze strony Polski i Polaków. Tego wątku rozwijać nie będę, bo taki postulat sam w sobie byłby obraźliwy nie tylko dla ukraińskich jurorów, ale przede wszystkim dla Krystiana Ochmana.

Ad.3. To, że o sukcesie w Eurowizji może decydować polityka i układy, a nie walory artystyczne, jest dla mnie oczywiste. Po pierwsze nieformalne, nielegalne czy nieetyczne zachowania opanowały praktycznie wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności i mamy na to setki przykładów. W sporcie notowane są przypadki dopingu, korupcji, nieuczciwych sędziów i działaczy, organizacja Olimpiad i mistrzostw na różnych szczeblach jest przyznawana na niejasnych zasadach lub w wyniku pospolitej korupcji. W nauce zdarzają się plagiaty oraz prace naukowe i publikacje, które po jakimś czasie okazują się błędne lub zostały napisane przez zwykłych hochsztaplerów.

Nie lepiej jest w biznesie, gospodarce, administracji – niektóre firmy i korporacje rosną w siłę i zdobywają rynki nie w wyniku innowacyjności czy trafnych decyzji ich menedżerów, a korupcji, układów, nieetycznego eliminowania konkurencji. Dlatego pytanie, czy podobnie może być w obszarze kultury, sztuki i show biznesu jest dla mnie retoryczne – może być i często tak jest. Z tego powodu nie wykluczam, że jurorzy podczas przyznawania punktów na tegorocznym Festiwalu Piosenki Eurowizji mogli kierować się nie własną, subiektywną oceną wysłuchanych i obejrzanych występów, ale innymi względami.

Mało tego. Mam przeświadczenie, że tak właśnie jest, a osobiste wrażenie opieram nie tylko na własnej opinii, że Krystian Ochman i wykonany przez niego utwór „River” był „lepszy” (ciekawszy, lepiej wykonany) od utworu „Stefania” zespołu Kalush Orchestra (który również mi się podobał, ale mniej niż występ polskiego reprezentanta), ale na licznych opiniach i artykułach wskazujących konkretne przykłady świadczące, że ocenianie i punktowanie uczestników tegorocznego Festiwalu nie było prawidłowe (na przykład, że jurorzy z 6 państw – Azerbejdżanu, Czarnogóry, Gruzji, San Marino, Polski i Rumunii – przyznawały sobie wzajemnie preferencyjne noty).

Warto śledzić imprezy typu Festiwal Piosenki Eurowizji, bo są stworzone, by dawać (i przeważnie dają) nam rozrywkę, ale trzeba mieć świadomość, że to „tylko” show, przedstawienie, widowisko. Zaglądanie za kulisy może być ciekawe, ale wielu może rozczarować. Podobnie, jak rozczarować i zdenerwować może wiedza na temat zawartości i sposobu przyrządzania parówek.

*/ Głosy jurorów oddane na Krystiana Ochmana:

Grecja 10 pkt.

Francja 8 pkt.

Wlk. Brytania 8 pkt.

Izrael 6 pkt.

Malta 4 pkt.

San Marino 4 pkt.

Azerbejdżan 2 pkt.

Gruzja 2 pkt.

Macedonia 2 pkt.

Albania 0 pkt.

Armenia 0 pkt.

Australia 0 pkt.

Austria 0 pkt.

Belgia 0 pkt.

Bułgaria 0 pkt.

Chorwacja 0 pkt.

Czarnogóra 0 pkt.

Czechy 0 pkt.

Cypr 0 pkt.

Dania 0 pkt.

Estonia 0 pkt.

Finlandia 0 pkt.

Hiszpania 0 pkt.

Holandia 0 pkt.

Islandia 0 pkt.

Irlandia 0 pkt.

Litwa 0 pkt.

Łotwa 0 pkt.

Mołdawia 0 pkt.

Niemcy 0 pkt.

Norwegia 0 pkt.

Serbia 0 pkt.

Słowenia 0 pkt.

Szwajcaria 0 pkt.

Szwecja 0 pkt.

Ukraina 0 pkt.

Włochy 0 pkt.

Rumunia 0 pkt.

Portugalia 0 pkt.

Przekaż wieści dalej!

One thought on “Strzembosz: Eurowizja i parówki (OPINIA)

  • 17 maja 2022 o 22:54
    Permalink

    W głosowaniu, które sam obejrzałem pod tym kątem, trudno było nie dostrzec oczywistej politycznej logiki. Anglosaskie wycieraczki zarządzane z amerykańskich ambasad (Polska, Litwa, Rumunia) wszystkie przyznały „naszym przyjaciołom z Ukrainy” 12 punktów. Ciekawe i oczywiste z drugiej strony, że Brytole Ukraińcom nie przyznali nawet punkciku, a przecież Banderstadt był tak hojny względem swoich odwiecznych patronów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net