Z czego się nie śmiać? (2)

Kiedy na scenie, podczas występu kabaretowego, pojawia się mężczyzna w koszuli z koloratką albo w sutannie, można przeczuć, że za moment będzie się miało do czynienia z wątkiem antyklerykalnym. Nigdy bowiem postać księdza w kabarecie nie zapowiada żartu w dobrym tonie, ani humoru zdrowego i pozbawionego elementów bluźnierczych – najczęściej niezgodnych z prawdą.

Kabaret Czesuaf

foto: YouTube
foto: YouTube

W Poznaniu w roku Pańskim 2002 powstał kabaret Czesuaf, który na XVIII Festiwalu Kabaretu w Koszalinie (A.D. 2012) przedstawił skecz o lekcjach w szkole, które w ramach zastępstwa prowadził ksiądz (sytuacja czysto fikcyjna, ale nie o tym mowa). W czasie tego skeczu jeden z aktorów w koszuli z koloratką odpytać miał na lekcji biologii ucznia – scenka ta stanowiła parodię sakramentu pokuty. „Ksiądz” przyjął pozę udającą siedzenie w konfesjonale, zaś współuczeń odpytywanego, chcąc mu pantomimicznie odpowiedzieć, wykonywał gesty bluźnierczo upodabniające go do Ukrzyżowanego Pana. W geście rozpięcia na krzyżu wystawiał do góry kciuki, co ośmiesza i trywializuje straszną śmierć krzyżową. Rozmowa ucznia z „księdzem” wyśmiewa sakrament spowiedzi Świętej, wykorzystując formuły mogące podczas niej być użytymi.

Jako praca domowa z matematyki zostało podane zadanie, którego treść szydzi otwarcie z wydarzenia biblijnego – ze zdrady Judasza („Judasz miał 30 srebrników i złożył je na lokacie u znajomego faryzeusza (…). Ilu Jezusów musiałby zdradzić Judasz (…)?”). Gdy na prowadzonej przez „księdza” lekcji religii chłopcy przygotowują się do modlitwy, są przez niego wyśmiani – daje im do zrozumienia, że nic nie będą robić, bo „przecież to religia” i mogą zająć się sobą, aby tylko nie hałasowali. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z przeprowadzanymi zajęciami katechezy i ich faktycznym przebiegiem.

foto: YouTube
foto: YouTube

Rok później grupa Czesuaf opublikowała filmik, będący parodią serialu telewizyjnego „Trudne sprawy” – akcję osadzili luźno w początkach XVI wieku. Bohaterami uczynił schizmatyckiego mnicha Marcina Lutra i Ojca Świętego Leona PP. X. Kontrowersje budzi nie tylko przedstawiony przedmiot, ale i skrajnie nieobiektywne jego zaprezentowanie.

Przed czasami Lutra istniały przekłady Pisma Świętego na język niemiecki – w wersji kabaretu rzekomo Luter pierwszy wpadł na pomysł takiego rozwiązania; przekłady na języki narodowe istniały na długo przed wystąpieniami Lutra, można tu wymienić choćby Biblię Wacława IV – przekład na język niemiecki z końca XIV wieku (sic!), Biblia Poliglota Kompluteńska – przekład na język hiszpański, czy Codex Carolinus – przekład na język gocki z IV wieku.

Ze słów lektora można dowiedzieć się, że Leon PP. X rzekomo nie przystawał do nowych czasów. Jednak to nie wszystko. Aktor grający Lutra nazywa Pontyfika „starym watykańskim zgredem”, sugeruje mu niezachowanie celibatu, a sam kabareciarz, grający Papieża, kreuje Jego postać na zrzędliwego gbura, który przeklina, jest pyszny i głupi – została zastosowana prosta zasada, w myśl której Luter jest dobry i prawy, chce pokojowych zmian i chce je wprowadzić w porozumieniu z władzami, a Papież nie ma na sercu dobra Kościoła i zachowuje się, jak konserwatywny (w złym znaczeniu tego słowa) fanatyk.

Znajduje się w filmiku również scena ośmieszająca skrajnie akt ekskomuniki, będący w istocie poważną karą kościelną. Została ona sprowadzona do sytuacji, w której ojciec święty, klnąc, wygraża z okna pięścią. Prócz tego, uderza skandaliczna trywializacja tematu i dalekie od obiektywizmu przedstawienie kwestii schizmy, które klasyfikuje z automatu protestantów jako bohaterów a katolików jako czarne charaktery.

Kabaret Skeczów Męczących

Grupa powstała w roku Pańskim 2003 w Kielcach. Ma w swoim artystycznym dorobku kilka mocno antyklerykalnych występów. Listę otwiera (najprawdopodobniej pierwszy o tej tematyce, nie dotarłem bowiem do wcześniejszego występu) skecz pt. „Ubezpieczenia”, zaprezentowany w 2008 roku Pańskim w Koszalinie, w którym kabareciarz „ksiądz”, przebrany w za krótką sutannę, reprezentuje agencję ubezpieczeniową. W ww. skeczu również mamy do czynienia z haniebną parodią sakramentu spowiedzi – świętość została ośmieszona i spłycona do granic możliwości. Spotykamy się także z wyśmianiem symbolu krzyża, który został przedstawiony za pomocą skrzyżowanych przedramion, również przez aktora grającego „księdza”. O owym „księdzu” zostało powiedziane także, że dorabia, jako konsultant znanej firmy kosmetycznej i manikiurzysta.

W Koszalinie w roku Pańskim 2014 Kabaret Skeczów Męczących przedstawił karygodny skecz, w którym wystąpił „ksiądz” i „katechetka”. Obfituje on w prostackie żarty i skojarzenia typu „Teofil – pedofil” (Teofil to przykład najbardziej obrażonego pięknego, chrześcijańskiego imienia, którego pierwotne znaczenie osoby kochającej Boga zostało całkowicie zastąpione niesmacznym i prymitywnym skojarzeniem). Cykl nauk przedmałżeńskich, które są jednym z najważniejszych wydarzeń przed zawarciem ślubu w życiu młodej pary został przedstawiony w bardzo zakłamany i fałszywy sposób. Co rusz znajdzie się tu odwołania do seksu, co pozwala przypuszczać niewyrobionemu odbiorcy, że nauki przedmałżeńskie kręcą się wyłącznie wokół tego. Co więcej, charakter tych spotkań zdecydowanie nie współgra z językiem, którym operują kabareciarze; ma się w wielu momentach wrażenie, że wplatanie terminów ze sfery sacrum (pielgrzymka, woda święcona, błogosławieństwo) do dialogów o seksie jest co najmniej wysoce nieodpowiednie.

Do występujących w skeczu antyklerykalnych uprzedzeń należy także zaliczyć moment, kiedy „katechetka” przywołuje pistolet na wodę święconą, którym strzela się do niewiernych oraz schodzi ze sceny oznajmiając, że idzie po drewno, aby palić heretyków. Poniżej granicy dobrego smaku jest także przedstawienie metody kalendarzykowej – ze względu na domniemaną wrażliwość czytelników zdecydowałem się nie zacytować tego w tekście.

Jeśli mowa w co trzecim zdaniu o seksie, to nie mogło zabraknąć także wtórego ulubionego tematu antyklerykalnych orędowników – pieniędzy. Rzekomo przymusowe wygórowane stawki, rzekomo obowiązujące, są przedstawiane tak, że wielu widzów pewnie uznało je za coś w istocie istniejącego. Warto jeszcze dodać, że jeśli „ksiądz” mówi w skeczu o seksie, robi to z widocznym zażenowaniem i krępacją (krzywi się, bezradnie gestykuluje rękoma, przestępuje nerwowo z nogi na nogę), co idealnie wpasowuje się w stworzony przez antyklerykalną propagandę obraz kapłana, będącego osobą, która nie została przygotowana pod kątem rozmów o seksie i ma najwidoczniej problemy w sferze seksualnej.

Skecz trwający kwadrans w sposób boleśnie niesprawiedliwy podsumowuje nauki przedmałżeńskie, które są w istocie cyklem spotkań (nie tylko z księdzem przygotowującym młodych, ale także i innymi ludźmi, na ten przykład miejscowym małżeństwem z dużym stażem, które opowiada o rozwiązywaniu konfliktów i wspólnym pokojowym życiu) na różne tematy – zjawisko jest do granic możliwości spłycone i oberwane z jakiejkolwiek godności.

foto: Fb.com/klerofobiatakuja.apologecikontratakuja
foto: Fb.com/klerofobiatakuja.apologecikontratakuja

W repertuarze kabaretu znajduje się także piosenka, która w sposób boleśnie niesprawiedliwy dotyka zjawiska odwiedzin duszpasterskich (tzw. „kolęd”). Członkowie rodziny, mający ją przyjąć, czynią wszystko co w ich mocy, ażeby tego uniknąć – sprzeciw mądrego widza wywołuje między innymi to, że wielokrotnie występuje motyw strachu. Czy wizyta kapłańska ma kojarzyć się ze strachem właśnie? Odczucie to jest tam przeciwne tym, które występują wśród domowników przyjmujących kolędę. Rodzina „przygotowana” jest na nią poprzez zaryglowanie drzwi, zepsucie domofonu (aby nikt nie mógł się dodzwonić), zakneblowanie psa, zabicie deskami okien, zgaszenie świateł i udawanie, że nikogo w domu niema. Wiemy także, że uczynili tak nauczeni doświadczeniami z poprzednich lat. Dziecko, na zbliżającego się kapłana, reaguje płaczem. Domownicy są spanikowani i zdenerwowani.

Zarówno kabareciarze, jak i antyklerykałowie, z którymi stykam się nader często w ramach prowadzenia apologetycznej strony zapominają (albo udają, że nie wiedzą), że kolęda jest wizytą DOBROWOLNĄ. Odpowiedź przecząca na pytanie: „Czy przyjmą Państwo księdza…?” jest początkiem i końcem „przygody” z kolędą dla osób, które jej nie przyjmują, ponieważ dla nich kojarzy się ona (jakże fałszywie!) wyłącznie z kopertą. Z tego też biorą się w ww. piosence (oraz antyklerykalnych grafikach) sytuacje, w których kolęda przemocą włamuje się do mieszkania czy domu parafian – wbrew ich woli.

Czy to już początki klerofobii…? Niestety, takie obrazy są coraz bardziej liczne i powstają ku poklaskowi większej i większej liczby osób, które – co najgorsze – wydają się wierzyć w to, że takie sytuacje dzieją się prawdziwie.

Przekaż wieści dalej!

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
Facebook

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.