Covidowy sanitaryzm był tylko wstępem? Lewica chce „paszportów węglowych”

Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Krzysztof Gawkowski w „Gościu Radia ZET” poparł tzw. „paszporty węglowe”. Chodzi o śledzenie tzw. śladu węglowego pozostawianego przez człowieka, którego celem jest zubożenie społeczeństwa pod pretekstem walki ze zmianami klimatycznymi.

Kwestia zmian klimatycznych jest obecnie forsowana od kilku lat z wielką zawziętością na wielu płaszczyznach. Kwestia zaś „paszportów węglowych” również z tzw. teorii spiskowych przeszła na oficjalny poziom dyskusji i jawnych postulatów.

Jak miałyby działać – na razie nie można stwierdzić. Nie sposób jednak nie skojarzyć tego z tzw. paszportami covidowymi, bez których przez około dwa lata, z różnym natężeniem, ludzie byli uciskani przez rządy demokratycznych państw i kolaborujące z nimi – albo raczej realnie kontrolujące je – wielkie koncerny.

Temat „paszportu węglowego” pojawił się w programie „Gość Radia ZET”. W afirmującym tonie na jego temat wypowiedział się wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Krzysztof Gawkowski.

– Czy popiera pan pomysł paszportów węglowych? Czy Lewica poprze pomysły mające na celu śledzenia śladu węglowego polskich obywateli? – zapytał tłiterowicz Wolność__Słowa, którego pytanie przytoczyła prowadząca program Beata Lubecka.

– Od lat inwestujemy w zieloną przyszłość, mówimy, że ta zielona przyszłość to między innymi polityka emisyjna – odpowiedział Gawkowski.

– Paszport węglowy to jest indywidualna emisyjność każdego obywatela. Taka indywidualna emisyjność jest już mierzona – dodał.

– Byłby pewien limit, którego nie będzie można przekroczyć – wtrąciła dziennikarka.

– Nie wiemy, kiedy to będzie. Ale przyszłość wskazuje, że prędzej czy później takie limity będą. Tak jak dzisiaj wygląda to jeśli chodzi o firmy, o wielkie przedsiębiorstwa, to wcześniej czy później wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za nasze środowisko, bo żyjemy. Jeżeli tego nie zrobimy, to nasze dzieci od smogu będą umierały, mogą się rodzić i umierać. Więc czy polityka państwa powinna zmierzać do tego żeby zmniejszać emisyjność? Powinna. Czy to będzie kiedyś na obywatelu? Myślę, że będzie – odpowiedział wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

– Czyli „tak” dla paszportów węglowych, tak można powiedzieć? – dopytała Lubecka.

– Na pewno – skwitował Gawkowski.

twitter.com / kontrrewolucja.net

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Jeden komentarz do “Covidowy sanitaryzm był tylko wstępem? Lewica chce „paszportów węglowych”

  • 30 grudnia 2022 o 15:29
    Bezpośredni odnośnik

    Żałuję, że byłam szmatą – Bridget Phetasy
    paź 2, 2022 |

    Żałuję, że byłam szmatą, i puszczałam się na prawo i lewo.

    Po otwarciu nowej książki Louise Perry, The Case Against the Sexual Revolution: A New Guide to Sex in the 21st Century [Sprawa przeciwko rewolucji seksualnej: nowy przewodnik po seksie w XXI wieku], wzruszyła mnie aż do łez dedykacja:

    “Dla kobiet, które boleśnie przerobiły to na sobie”

    W przeciwieństwie do wielu innych osób, które czytały i recenzowały prace Louise Perry, lektura jej książki nie byłaby jakimś akademickim ćwiczeniem w rozważaniu, jak liberalny feminizm zawiódł kobiety. Nie byłoby to ocenianie tego, co te biedne dziwki tam zniosły w następstwie rewolucji seksualnej. Czytanie jej książki było osobistą sprawą.

    Jestem jedną z tych szmat/dziwek.

    Jestem studium przypadku dla jej tezy. Przestrogą. Wiedziałam, że ta książka będzie trudna. I uświadomiła mi, że czas skończyć ten esej, esej który próbuję napisać od czterech lat.

    Wiem, że żałowanie większości moich spotkań seksualnych nie jest czymś, do czego powinna się przyznać nastawiona pozytywnie do seksu feministka, która kiedyś pisała teksty dla Playboya.

    I przez lata tego nie robiłam.

    Powiem jasno, bycie “dziwką” i spanie z wieloma mężczyznami nie jest jedynym zachowaniem, którego żałuję. Jeszcze bardziej szkodliwe było to, co mówiłam sobie, aby usprawiedliwić fakt, że byłam jednorazówką dla tych mężczyzn: Mówiłam sobie, że mnie to nie obchodzi.

    Nie obchodziło mnie, kiedy mężczyzna mnie totalnie olał. Nie obchodziło mnie, kiedy wychodził w środku nocy lub sugerował, że chce, abym odeszła. Chodząca żenada. Zaćmienia. Niepokój.

    Kłamstwo, które wmawiałam sobie przez dekady, brzmiało: Nie cierpię – jestem silna.

    Patrząc wstecz, nie jest zaskoczeniem, że okłamywałam samą siebie. Ponieważ od najmłodszych lat, seks był czymś, o czym mnie okłamywano.

    Wmawiałam sobie, że skoro mogę uwieść mężczyznę, to jestem potężna. Ale jak pisze Louise Perry w swojej książce, “…kobiety zbyt łatwo nie dostrzegają, że bycie pożądaną to nie to samo, co bycie cenioną”. W głębi duszy wiedziałam, że tak jest. Ale w ramach mechanizmu obronnego, stworzyłam sobie osobowość zjadacza mężczyzn. Moje mantry były sztywne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net