Debata na chłodno

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Wczorajsza debata w TVN zapowiadała się interesująco. Dwóch potężnych kandydatów reprezentujących dwie największe partie w Polsce zabiega o urząd prezydencki, a do tego dziennikarze z największych stacji telewizyjnych w Polsce… Wielu wyborców, z którymi rozmawiałem, zapewne spodziewało się bardziej ostrej rywalizacji z uwagi na rozmach zapowiadanej dyskusji.

Osobiście nie uważam, by ta debata była szczególnie zajadła. Owszem, Komorowskiemu udało się czasami zburzyć spokój Andrzeja Dudy, jednak i on sam bywał zakłopotany. Sądzę jednak, że Duda nie chciał ostro atakować Komorowskiego. W telewizji liczy się bardziej PR niż słowa. Poza tym uważam, że kandydat PiS nie wiedział dokładnie, co prezydent ma do powiedzenia w najgorętszej sprawie: o Wojskowych Służbach Informacyjnych. Poza tym spokój, jaki zachował Duda podczas tej debaty, jest bardziej korzystny wizerunkowo, niż nagłe uniesienia przeplatane z łagodzeniem postawy Komorowskiego.

Kandydaci o JOW-ach

W ogóle ze wszystkich stron padła cała masa deklaracji. Było pytanie o JOW-y, które podobno popiera prezydent. Trzeba jednak przypomnieć, że akcję PO przeprowadzoną w 2004 roku o nazwie„4xTAK”, dotyczącą również JOW-ów, Andrzej Olechowski nazwał „ćwiczeniami”, zaś podpisy zniszczono. Tej kwestii Komorowski nie podnosił przez ostatnie 5 lat swojej prezydentury. Czego jednak nie robi się, by zawalczyć o wyborców Kukiza, którzy w ostatnich wyborach stanowili 20 proc. głosujących?

Andrzej Duda za to nie wyraził się jasno w sprawie JOW. Jest to ważne, ponieważ zdobycie głosów elektoratu Kukiza powinno być kluczem do zwycięstwa. Tyle, kandydat PiS nie robi tego prawie w ogóle, zaś prezydent wyjątkowo nieudolnie. Jednak trzeba przyznać, że to lepiej, bo Duda przynajmniej się nie kompromituje. Poza tym czego można oczekiwać od kandydatów dwóch największych partii w Polsce?

JOW-y nie zawsze są sprawiedliwe. Gdy niedawno studiowałem na zajęciach mapę Polski po ostatniej I turze wyborów prezydenckich, łatwo było zauważyć podział kraju. Mianowicie, linia przebiegała w sposób niemalże pokrywający się z zaborem Pruskim po jednej stronie i dawną Kongresówką połączoną z Galicją po drugiej. PiS wygrywa znacząco na wschodzie, południowym wschodzie oraz w centrum Polski. PO zagarnia za to całe wybrzeże, zachód i Śląsk. W zasadzie, poza kilkoma gminami, kraj jest podzielony w praktyce na pół. SLD nie ma większości w żadnej z gmin, PSL zaś popiera tylko kilka. JOW jest po pierwsze dobrym rozwiązaniem dla dużych partii. Po drugie: nie odzwierciedla rzeczywistych tendencji politycznych w społeczeństwie.

Uważam, że stchórzenie sztabu prezydenta (bo tak to trzeba nazwać) przed propozycją debaty prowadzonej przez Pawła Kukiza było błędem ubiegającego się o reelekcję Komorowskiego. Skoro prezydent rzekomo tak bardzo popiera JOW-y, to nie powinien mieć problemów z odpowiadaniem na pytania ich dotyczące.

Syryjczycy – nasza sprawa?

Kolejne pytanie dotyczące Syryjczyków uważam za pytanie znikąd. Szanuję tych ludzi, ale mojej opinii pytanie związane z kwestią sprowadzenia do Polski syryjskich chrześcijan uważam raczej za chwyt polityczny. Wydaje mi się, ze spróbowano ukazać „ludzką twarz” obu kandydatów i ugruntować opinię, że są wierzącymi i wrażliwymi ludźmi. To to z pewnością zadziała na katolików. Jednak w tej kwestii zalecałbym ostrożność i uważniejsze przyjrzenie się, który z kandydatów gra wizerunkiem katolika, a który rzeczywiście stosuje się do katolickiej nauki społecznej.

Zgodzę się z panem Dudą, że pomoc syryjskim chrześcijanom jest ważna. Są nam bliscy kulturowo poprzez wyznawaną religię. W mojej opinii na pewno lepiej byłoby przyjąć ich, niż obcych cywilizacji łacińskiej emigrantów z Afryki Północnej.

Smoleńsk

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Pytanie dotyczące Smoleńska uważam za ważne i trafne. Andrzej Duda podszedł w tym temacie bardzo konkretnie do sprawy katastrofy. To dobrze, że, jako kandydat, ma wyrobione stanowisko na tę sprawę i nie oskarża nikogo bez dowodów.

Kontrastuje to do stanowiska zajętego przez Komorowskiego, który chyba próbował atakować kontrkandydata i wmówić telewidzom, że Duda sugeruje zamach, co absolutnie nie było prawdą. Odniosłem przykre wrażenie, że prezydent widzi coś złego w poszukiwaniach przyczyn tej narodowej tragedii, albo uważa ją za już wyjaśnioną i nie chce o niej dyskutować.

Promowanie dobrego imienia Polski

Pytanie o Jedwabne jest w gruncie rzeczy pytaniem o polską politykę historyczną, czy może raczej jej brak. Andrzej Duda poparł w swojej wypowiedzi obronę dobrego imienia Polski i kontrolowanie tego, co się o Polsce pisze w mediach. Nie chciałbym znów usłyszeć o „polskich obozach zagłady” i o tym, że to my – Polacy – ponosimy za nie współodpowiedzialność. Winne są temu tylko Niemcy, które nie dość, że wybrały Hitlera w demokratycznych wyborach, to jeszcze pozwoliły mu na rozpętanie wojny, holokaust i wymordowanie milionów Polaków.

Za prezydentury Bronisława Komorowskiego ciężko było usłyszeć o propagowaniu polityki historycznej. Na myśl przychodzi mi tylko ten karykaturalny, czekoladowy orzeł, ale to był chyba jakiś żart kancelarii prezydenta. Szkoda słów.

Gwiazdki i podatki

Poraziło mnie stwierdzenie Komorowskiego, że jedna z gwiazdek na fladze UE jest gwiazdą Polski. To nie jest żadna „polska gwiazdka”, ponieważ wszystkie symbolizują wieniec z 12 gwiazd nad głową Maryi. Założyciele UE bowiem – mimo obecnej antyklerykalnej polityki Unii – byli ludźmi bogobojnymi i stąd ten pomysł, panie prezydencie.

W ogóle kwestia, w jaki sposób prezydent skomentował podnoszenie podatków, była dla mnie co najmniej przykra. Rząd za wszystko odpowiada? A prezydent to w takim razie ma spać przez pięć lat, a budzony musi być tylko do podpisywania ustaw? To w sumie po co nam głowa państwa? Może przez te pięć lat Komorowski był prezydentem gdzie indziej, a może mu się to wszystko przyśniło? W sumie to trochę wygląda tak, jakby kandydował pierwszy raz na to stanowisko, ponieważ nic konkretnego nie przedstawił. Wychodzi na to, że nie tylko dzieci i ryby, ale i prezydent głosu nie ma.

Opinie

foto: Jarosław Roland Kruk, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
foto: Jarosław Roland Kruk, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

– Uważam, że druga debata była znacznie lepsza z uwagi na przebieg wystąpienia europosła Dudy. W pierwszej debacie był zdecydowanie za łagodny wobec agresywnych wystąpień Komorowskiego. W drugiej debacie zmodyfikował swój styl wystąpienia, ostro kontrując różne przekłamania Komorowskiego. Dobrze zaczął też debatę od przyniesienia tej małej flagi PO, uderzając w próby Komorowskiego zmierzające do przemilczenia jego całkowitej identyfikacji z Platformą – powiedział naszemu portalowi profesor Jerzy Nowak. – Górował nad Komorowskim jakością merytoryczną swych wypowiedzi, w przeciwieństwie do ataków osobistych Komorowskiego. Cieszę się też, że podjął stanowczo sprawę obrony obrazu Polski i Polaków w świecie – podkreślił profesor Nowak w naszej dzisiejszej rozmowie.

Po dzisiejszym, co najmniej dziwnym, zachowaniu prezydenta w Toruniu, muszę stwierdzić, że chyba jednak nie jest „prezydentem naszej wolności”. Ustawa 1066, podpisana przez prezydenta, jest chichotem z tego sloganu. Za wznoszenie haseł ludzi się nie zamyka ani nie przesłuchuje w normalnym, demokratycznym państwie. A już na pewno nie nasyła się na nich służb z krajów ościennych. Tak było przed rozbiorami. Owszem, ktoś powie, że to Jarosław Kaczyński był szalony i wsadzał ludzi do więzienia. Tylko, że wtedy za kratki szło się za korupcję i nikt nikogo za poglądy nie piętnował w taki czy inny sposób. Wszechobecne skandale powinny być kubłem zimnej wody na gorące głowy zwolenników Platformy. Mam nadzieję, że wyciągną wnioski, zanim większość z nich obudzi się na emigracji za chlebem.

I jeszcze jedno skromne przemyślenie: gdzieś w internecie natknąłem się na informację, że Duda nie znokautował Komorowskiego, ale  zadał mu „cios łaski”.  Sądzę, że jednak tego nie zrobił. Jeżeli wierzyć sondażom, to „cios łaski” prezydentowi zadadzą obywatele w najbliższych wyborach. Ale i sondaże bywają tendencyjne, więc apeluję o włączenie myślenia.

Jaki powinien być prezydent?

Urzędowi Prezydenta RP należy się szacunek. Prezydent stoi na czele konstytucji, państwa i reprezentuje jego interesy. Prezydent to odbicie społeczeństwa. Za niskie uważam wyśmiewanie którejkolwiek głowy naszego państwa w sposób, jaki dziś ma to miejsce w mediach i w Internecie. Lech Kaczyński był dowodem, jak skrzywić obraz człowieka potrafią środki masowego przekazu. Nas, obywateli, oglądanie telewizji z bezkrytycznej postawy wobec rządzących nie zwalnia. Jeżeli widzimy, że skoro obecny prezydent nie potrafi podołać tym obowiązkom, to powinien zostać zmieniony. Pesymistom powiem tylko, że jeżeli Duda nie okaże się lepszy, to ryzykujecie tylko zmianę nazwiska w fotelu prezydenckim. Natomiast głosując na Komorowskiego zapewniacie wszystkim powtórkę z ostatnich pięciu lat.

Przekaż wieści dalej!

Przemysław Szymczyk

Jestem studentem politologii w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Uwielbiam zajmować się tematyką stosunków międzynarodowych, zwłaszcza Europy Wschodniej. Katolik, konserwatysta, patriota, eurosceptyk, z zamiłowania historyk.

Więcej artykułów autora

Przemysław Szymczyk

Jestem studentem politologii w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Uwielbiam zajmować się tematyką stosunków międzynarodowych, zwłaszcza Europy Wschodniej. Katolik, konserwatysta, patriota, eurosceptyk, z zamiłowania historyk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net