Mentzen ofiarą szantażu? Sprawa ciągnie się od prawie 10 lat. „Kompromitacja wymiaru sprawiedliwości, niekompetencja prokuratury”

Prezes Nowej Nadziei (dawniej KORWiN) Sławomir Mentzen poinformował, że próbowano szantażować go „wyciągnięciem” sprawy jego brata Tomasza Mentzena, nad którym od kilku lat krąży widmo niesłusznego – jak wynika z relacji polityka – wyroku 10 lat więzienia za rzekome kierowanie mafią. Szef NN opisał sprawę, by wpływowe osoby nie używały tej kwestii jako narzędzia szantażu.

Szef Nowej Nadziei poinformował o próbie szantażu, której padł ofiarą. Grożono mu nagłośnieniem sprawy jego brata, Tomasza Mentzena. Sławomir zamiast ulegać, postanowił samemu wcześniej opisać sytuację, która nie świadczy dobrze o stanie państwa.

– Mój brat Tomasz Mentzen w 2013 roku, w wieku 25 lat, usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, za co grozi mu 10 lat więzienia. Dlaczego o tym piszę? Niektórzy bardzo źli i niestety dosyć wpływowi ludzie, mający dostęp do akt prokuratorskich, myślą teraz, że mogą mnie tym szantażować. Chodzą po mieście i chwalą się, że mają na mnie haka. Skoro mojemu bratu grozi 10 lat więzienia, to w razie czego, oni będą mieli argumenty, żeby mnie nakłonić do korzystnego dla nich zachowania. Mam dla tych złych ludzi prosty komunikat: gońcie się – napisał na Facebooku Sławomir Mentzen.

Zapewnił, że jego brat jest niewinny. Natomiast faktycznie „cała sprawa jest jednym wielkim dowodem, w jak dziadowskim i zgniłym państwie żyjemy, jest też całkowitą kompromitacją prokuratury i służb”.

– Historia wygląda następująco. Mój brat pisał oprogramowanie dla człowieka, który chciał wykorzystać to, że do instrumentów finansowych nie mają zastosowania przepisy ustawy hazardowej. Skonstruował kioski internetowe umożliwiające inwestowanie w kilkusekundowe opcje na instrumenty finansowe. Na ekranie kiosków oprócz wykresów instrumentów finansowych, przedstawiany był wynik transakcji za pomocą kręcących się owoców, a kioski stawiane były w barach, pubach i na stacjach benzynowych, robiły więc konkurencję dla automatów do gier, czyli tzw. jednorękich bandytów. Różniły się od nich tym, że nie podlegały pod ustawę hazardową, ponieważ nie było żadnego losowania wyników. O wszystkim decydowały kursy instrumentów finansowych – wyjaśnił polityk.

– Wiosną 2013 roku, do akcji wkroczyło CBŚ z prokuraturą, zamykając właściciela firmy, stawiając mu zarzuty organizowania gier hazardowych, a po kilku tygodniach wezwanie na przesłuchanie otrzymał też mój brat. Przesłuchujący go policjanci z CBŚ oraz prokurator, nie mieli kompletnie pojęcia, o co pytają. W żadnym przesłuchaniu nie brał udziału nikt, kto miał jakiekolwiek pojęcie o pracy programisty, konstrukcji komputera czy jakichkolwiek sprawach technicznych. Próbowali nieudolnie wykazać, że żadnych kursów instrumentów finansowych nie było, a wyniki były losowane, nie mając na to absolutnie żadnych dowodów poza swoim głębokim przekonaniem. Ignorowali przy tym dowody, że wyniki nie były losowane i zależały wprost od notowań instrumentów na giełdach. Kierowanie grupą wlepili Tomkowi chyba przez pomyłkę, bo był tam tylko jednym z kilku programistów i jedyne czym w życiu kierował, to samochód – kontynuował.

Niezwykle ciekawie zrobiło się jeszcze później.

– Prokurator, który stawiał Tomkowi zarzuty, został niedługo później zawieszony, ponieważ prowadził samochód po alkoholu, wjechał nim do rowu i uciekł do lasu na widok policji. Jego przełożona, inna prokurator, została niedługo później skazana na 6 lat więzienia za korupcję. Prowadząca sprawę delegatura CBŚ została zdziesiątkowana przez podkarpacką aferę korupcyjną. W rezultacie nie został nikt, kto chciał się dalej tą sprawą zajmować. Od 2015 roku w sprawie nie dzieje się nic, nikt Tomka od lat nie przesłuchiwał. Do sądu nie trafił żaden akt oskarżenia. Żadne dowody, czy choćby przesłanki, że wyniki gier były losowane, wciąż się nie pojawiły. Sprawa powinna być umorzona najpóźniej 7 lat temu. Dalej nie jest. Mój brat prawie całe dorosłe życie ma z tyłu głowy to, że grozi mu 10 lat więzienia za napisanie programu komputerowego. Zdążył się w tym czasie ożenić, dorobił się trójki dzieci i cały czas musi żyć z tym, że grozi mu 10 lat więzienia za niewinność. Teraz, z powodów politycznych, dowiedzieli się o sprawie wpływowi ludzie. I zamiast doprowadzić do jej umorzenia i zakończyć tę kompromitację prokuratury, uznali, że to jest świetny materiał do tego, żeby mnie tym szantażować. Nie zależy im na prawdzie, na prawie ani na sprawiedliwości, zależy im tylko na zniszczeniu przeciwnika wszelkimi możliwymi sposobami – pisze Sławomir Mentzen.

– Jeżeli kogokolwiek ta sprawa kompromituje, to polski wymiar sprawiedliwości. Skrajna niekompetencja CBŚ i prokuratury, którą się wykazali przy przesłuchaniach i stawianiu zarzutów to jedno. Ale to, że od 7 lat nie umorzyli tej sprawy ani nie skonstruowali aktu oskarżenia to drugie. Ile osób w Polsce żyje w takim zawieszeniu? W tej sprawie nic się nie dzieje. Jeżeli prokuratura ma dowody, to niech wnosi sprawę do sądu. Jeżeli ich nie ma i ich nie szuka, to niech sprawę umorzy i da ludziom żyć normalnie. Właśnie takie sytuacje motywują mnie do tego, żeby zmienić ten system, usunąć tych ludzi i sprawić, żebyśmy wreszcie mogli żyć w normalnym i uczciwym kraju. Nie dam się nikomu, niczym szantażować. Idziemy zmieniać Polskę, idziemy rozbić ten układ i mamy świadomość tego, że wielu złym ludziom się to nie spodoba, bo bardzo na tym stracą. Będą próbowali bronić swoich ciemnych interesów, atakując nas w najbardziej obrzydliwy sposób. Będą nas pomawiać, obrażać, starać się zniszczyć nasze kariery i rodziny. Będą niszczyć naszą reputację, będą kłamać, będą próbowali nas kompromitować i zrobią wszystko, co uznają za potrzebne, by utrzymać się u władzy – podsumował.

Kilka istotnych szczegółów przedstawia Tomasz Mentzen w poście na swoim profilu.

– W 2012 roku rozpocząłem pracę nad oprogramowaniem kiosków internetowych dla firmy świadczącej usługi pośrednictwa pieniężnego (mającej oczywiście na to odpowiednie pozwolenia od państwa). W kioskach tych miała być możliwość: wymiany walut, doładowań telefonów, przegladania internetu, dokonywania przelewów na dowolne konto bankowe oraz transferowanie środków do zagranicznej instytucji finansowej. Dodatkowo kilka lat wcześniej brałem udział w tworzeniu oprogramowania służącego do pobierania kursów walut (w tym kryptowalut) od największych dostawców takich usług i wysyłania tych danych w dowolne miejsce. W 2012 roku to oprogramowanie zostało wykorzystane przez pewną zagraniczną instytucje finansową która współpracowała z firmą dla której pracowałem – napisał Tomasz Mentzen.

– Dodam, że nie podejmowałem żadnych decyzji na temat tego jak coś ma działać. Dostawałem specyfikacje i pisałem kod ją wypełniający. Firmę, dla której pracowałem, będę nazywał „moją firmą” dla ułatwienia, nie miałem w niej żadnych udziałów ani nią nie zarządzałem – zaznaczył.

Dalej znajduje się dokładniejszy opis projektu. Tomasz Mentzen zaznacza, że ze względu na nietypowe zmiany, które wprowadzono do projektu, czy to wszystko na pewno jest legalne.

– Moje zaniepokojenie nie wynikało absolutnie z obawy o moje bezpieczeństwo prawne, byłem przekonany, że nawet jeżeli ktoś gdzieś nie dopełnił jakiejś formalności, czy też źle zinterpretował prawo, to jedyne czym ryzykuję to tym, że moja firma straci partnera biznesowego, a nie że ktoś uzna, że to ja jestem odpowiedzialny za organizowanie gier hazardowych. Okazało się jednak, że ta sprawa nawet nie jest dyskusyjna. Zostałem przez kierownictwo firmy zapewniony, że w polskim systemie prawnym przepisów ustawy hazardowej nie stosuje się w stosunku do transakcji zawartych w ramach instytucji finansowych. Dodatkowo została mi przedstawiona korespondencja z Ministerstwem Finansów w której MF zostało zapytane, czy dodanie do platformy inwestycyjnej symboli hazardowych i animacji bębnów czyni taką platformę hazardową, czy też dalej jest to platforma inwestycyjna. MF odpowiedziało, że oczywiście to jakiego rodzaju grafiki są wyświetlane nie ma znaczenia, znaczenie ma to, czy pod spodem faktycznie są instrumenty finansowe czy też nie – czytamy w poście.

facebook.com / kontrrewolucja.net

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net oraz podcastu RadioWolność.pl. Z przeszłości warto wspomnieć: Wydawanie Gazety "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" w Radiu SIM oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com. Prowadziłem programy w NCzasTV, Mediach Narodowych, Korona TV i Krul TV. Obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Zachęcam do wsparcia poprzez naszą zrzutkę https://zrzutka.pl/gkvmg5

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebookYouTube

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net oraz podcastu RadioWolność.pl. Z przeszłości warto wspomnieć: Wydawanie Gazety "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" w Radiu SIM oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com. Prowadziłem programy w NCzasTV, Mediach Narodowych, Korona TV i Krul TV. Obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Zachęcam do wsparcia poprzez naszą zrzutkę https://zrzutka.pl/gkvmg5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net