„Nauka” zdalna w obowiązkowych szkołach. Po co? Wiceminister Rzymkowski: Musieliśmy ułatwić funkcjonowanie sanepidu (WIDEO)

Wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski w Polskim Radiu wyznał, że tzw. nauczanie zdalne w obowiązkowych szkołach wprowadzono przede wszystkim nie z powodu troski o zdrowie, ale by ułatwić funkcjonowanie sanepidowi.

Zapytany o to, czy rząd warszawski uznaje szkoły za punkt zapalny tzw. pandemii, wiceminister Rzymkowski odpowiedział, że „szkoły nie są punktem zapalnym”.

– W sytuacji, kiedy stacje sanitarno-epidemiologiczne, zwłaszcza w największych ośrodkach miejskich, […] nie były w stanie wystawiać w terminie kwarantann, zwłaszcza wobec uczniów i ich rodzin, to taka sytuacja groziła paraliżem – zwłaszcza w okresie pandemii – działu administracji rządowej – mówił Tomasz Rzymkowski w Polskim Radiu i dodał, że rzekomo „nie mieliśmy wyboru”.

– Mam pełną świadomość negatywnych konsekwencji nauczania zdalnego, natomiast w tej sytuacji naprawdę nie mieliśmy wyboru – aby państwo mogło funkcjonować, musieliśmy się zdecydować na taki ruch, aby ułatwić funkcjonowanie sanepidu – wyjawił Rzymowski.

Tak więc wiceminister edukacji III RP publicznie przyznał, że powodem „nauczania” zdalnego nie jest troska o zdrowie, lecz o to, by urzędy wyrabiały się w terminie z roszczeniami bezsądowych aresztów domowych.

msn.com.pl / twitter.com / kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net