Wojciech O. przed sądem. Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Incydent z nożyczkami

Patostreamer Wojciech O. używający pseudonimu „Aleksander Jabłonowski” stanął wczoraj przed sądem w Bydgoszczy. Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, tj. nawoływanie do przemocy wobec polityków oraz nawoływanie do tworzenia listów gończych z osobami z mediów. Przed wejściem do sądu zgromadzili się sympatycy O.. Jeden z nich próbował trzykrotnie przemycić nożyczki.

Proces odbył się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Wojciech O. usłyszał zarzuty nakłaniania do przemocy wobec polityków oraz nawoływania do tworzenia listów gończych za pracownikami medialnymi.

– Groził, między innymi Pawłowi Olszewskiemu wymachując pałką i ostrzegając o zniesieniu memorandum na karę śmierci – podaje bydgoskie wydanie portalu naszemiasto.pl.

Przed sądem, pod pomnikiem Kazimierza Wielkiego zgromadzili się zwolennicy O.. Nieśli m.in. proporce „Wolnych Wilków Podlasia”. Puszczano także fragment nagrania wywiadu z O..

– Przy wejściu do sądu jeden z sympatyków Wojciecha O. próbował trzykrotnie przemycić ostro zakończone nożyczki. Przyszły osoby wyposażone w biało-czerwone emblematy, m.in. opaskę „Polski Walczącej”. Sędzia Andrzej Bauza zareagował już na sali sądowej na głośno wyrażane komentarze, zapowiadając, że w wypadku, kiedy publiczność będzie utrudniała prowadzenie rozprawy, wyprosi osoby przeszkadzające – podaje bydgoszcz.naszemiasto.pl.

Była to reakcja na komentarz, że „przychodziłem do sądu wiele razy, jak do toalety”.

– Rozumiem zarzuty, ale się z nimi nie zgadzam. Nie przyznaję się do winy, ale nie cofam żadnego słowa, które powiedziałem – oświadczył Wojciech O. w sądzie.

– Słowa te zostały wypowiedziane w zupełnie innym kontekście, niż tak, jak przedstawiła je pani prokurator – dodał.

Następnie wyraził zgodę na składanie wyjaśnień.

– Nie wzywałem do zabijania dziennikarzy Gazety Wyborczej. Powiedziałem, że donosiciele, którzy doniosą w Gazecie Wyborczej o moich słowach, wypełnia zadanie, jakie zostało przyznane dziennikarzom Rzeczypospolitej w czasie pandemii. Komentatorzy polityczni, mainstreamowi mieli zadanie utrzymać pandemię, która została uchwalona w sejmie w marcu 2020 roku. Statystyki zgonów „covidialnych” są bezwzględne. Mój adwokat ma te dane. Stwierdzimy dzisiaj, że pandemii nie było – mówił.

Określił następnie dziennikarzy mianem „prostytutek” i nazwał ich „łajdakami”.

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net