Wojna w Syrii wkroczyła w nową fazę

foto: freeimages.com
foto: freeimages.com

Jak informuje „The Times of Israel”, Izrael przyjmie bardziej zdecydowaną postawę w sprawie wojny w Syrii, zwłaszcza że wkroczyła ona w nową fazę z powodu rosyjskiego zaangażowania w konflikt. Elita wojskowa nie ma jednak wypracowanego wspólnego stanowiska w sprawie strategii jaką należy przyjąć.

„Rosjanie wkraczając do Syrii uczynili milowy krok i sprawili, że rozpoczął się nowy etap w wojnie domowej, która jest jeszcze daleka od zakończenia. Niemniej jednak w tej sytuacji Izrael musi zając bardziej zdecydowane stanowisko” – czytamy w „The Times of Israel”.

Zdaniem ministra obrony, Mosze Ja’alona, priorytetem dla Tel Awiwu powinno być osłabienie osi szyickiej, którą tworzą Iran i Hezbollah, wspierające syryjski rząd  Baszara Al-Assada. Przeciwnego zdania są natomiast generałowie, a wśród nich Gadi Eisenkot, dowódca armii izraelskiej. – Zwycięstwo Państwa Islamskiego w Syrii jest nieco gorszym scenariuszem dla Izraela niż zwycięstwo Assada – powiedział Eisenkot.

Analityk Amos Harel z gazety „Haaretz” podkreśla, że pomimo większej od ISIS potęgi Assada i Hezbollahu, mogą zostać skutecznie odstraszeni, ponieważ są bardziej przewidywalnymi graczami niż Państwo Islamskie. Według tej gazety, Izrael podjął „kilka kluczowych decyzji moralnych i operacyjnych” w ciągu pierwszych pięciu lat od wybuchu wojny domowej w Syrii. Pierwszą z „moralnych” decyzji miało być udzielenie pomocy medycznej syryjskim rannym, włączając w to grono sunnickich bojowników, należących prawdopodobnie do ugrupowań ekstremistycznych, dążących do obalenia Assada.

„Tel Awiw przynajmniej zaoferował pomoc w miarę swoich możliwości. Jeśli dzięki temu serca i umysły Syryjczyków zostały nieco zmienione, to jest to dodatkowy bonus dla nas” – pisze „The Times of Israel”. Zdaniem gazety, decyzja o zaangażowaniu wojska izraelskiego w zapewnienie bezpieczeństwa izraelskim służbom medycznym, które oferowały pomoc Syryjczykom, miała świadczyć o neutralności Izraela.

Od początku wojny władze w Tel Awiwie wyznaczyły czerwoną linię, po przekroczeniu której izraelskie wojska miały interweniować. Armia miała i nadal ma za zadanie zapobiegać wymianie ognia na Wzgórzach Golan oraz rozprzestrzenianiu się broni chemicznej – niezależnie od sprawcy. Tym Izrael tłumaczy kilkukrotną interwencję swoich samolotów w Syrii i Libanie, gdzie bombardowały konwoje rzekomo dostarczające broń dla Hezbollahu.

Tel Awiw nie interweniował natomiast, gdy Iran i Hezbollah zaczęły tworzyć front na Wzgórzach Golan, kilka mil od granicy z Izraelem, ponieważ nie doszło do rozprzestrzeniania się ognia za jego granicę.

Izrael ma się aktywnie włączyć do trwającej już niemal pięć lat wojny, gdyż wchodzi ona w nową fazę. W ten sposób zabezpieczy on swoje interesy. Oficjalnie, we wszystkich dotyczących Syrii kwestiach, Tel Awiw, jako najpotężniejszy militarnie i jedyny na Bliskim Wschodzie był neutralny.

Zarówno w 2014 roku jak i ostatnio, premier Netanjahu powiedział, że Izrael nie ma na celu wzmocnienia, czy osłabienia którejś ze stron konfliktu. – Moja strategia zakłada osłabienie obu stron – powiedział szef rządu. 

W trakcie kolejnej już, ubiegłotygodniowej konferencji z cyklu Saban Forum, dotyczącej relacji izraelsko-amerykańskich, gen. Ya’alon potwierdził, że zaszły poważne zmiany w polityce izraelskiej wobec Syrii. – Wierzymy, że w końcu ISIS zostanie pokonane. Iran to zupełnie coś innego. Obecnie jest to supermocarstwo – mówił generał.

Co niepokojące dla Ya’alona, szyicka oś jest silna. Dowódca irańskiej al. Quds Force, Qassem Soleimani i Hezbollah w porozumieniu z Assadem oraz przywódcą Rosji, podjęli „spójny wysiłek wojenny”. Zdaniem izraelskiego ministra obrony, sunnicki obóz – z wyłączeniem salafickich elementów, takich jak ISIS, musi zostać przebudowane i wzmocnione, by skuteczniej przeciwstawiać się szyitom wspierającym Syrię. Może to doprowadzić do eskalacji konfliktu.

– Rosjanie na Bliskim Wschodzie odgrywają znacznie większą rolę obecnie niż USA. Nie podoba nam się, że jordański władca król Abdullah jedzie do Moskwy. Egipcjanie, Saudowie  jeżdżą do Moskwy.  Stany Zjednoczone muszą zacząć odgrywać większą rolę w regionie. Oczywiście, trzeba unikać bezpośredniego zaangażowania zachodnich wojsk na lądzie, ale z drugiej strony nie pokonacie Państwa Islamskiego bez takiego zaangażowaniapowiedział Ya’alon.

Maj/pch24.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Prosimy o wsparcie dla naszej działalności. Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/u56t7c

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Prosimy o wsparcie dla naszej działalności. Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/u56t7c

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.