Wartownik SWW groził blogerowi bronią na publicznie dostępnej ulicy w pobliżu jednostki

Autor bloga „Służby i obywatel” opisał, jak wartownik Służby Wywiadu Wojskowego (SWW) zatrzymał go na ulicy. Bezprawnie odebrał mu telefon, groził mu bronią oraz przetrzymywano go przez kilka godzin bez żadnej podstawy prawnej.

Bloger opisał na swojej stronie, że zaparkował samochód przy ul. Krzywickiego.

– Potem podszedłem na około 10 metrów do szlabanu SWW, ciągle pozostając na drodze publicznej. Planowałem zostać tam kwadrans i zrobić kilka fotek do artykułu. Dosłownie w ciągu minuty od mojego przybycia, zanim jeszcze włączyłem aparat w telefonie, uzbrojony w karabin beryl wartownik opuścił posterunek i wyszedł na ulicę – czytamy na stronie sluzbyiobywatel.pl.

Wówczas wartownik miał odpowiedzieć, że „nie życzy sobie” robienia przez blogera zdjęć. Co ważne, „wartownik szybko pokonał ostatnie dzielące nas metry i wyrwał mi telefon”.

– Skierował w moją stronę karabin i z łupem wycofał się za bramę. Podszedłem do stróżówki od strony ulicy, nie wchodząc na teren zastrzeżony i zawołałem do strażnika. – Czemu to zrobiłeś? Wezwij przełożonego i oddaj komórkę! – czytamy.

– Znam Cię. Widziałem twój blog. – mówił wkurzony strażnik, nie kryjąc, że chodzi mu konkretnie o mnie – Chciałeś zrobić mi zdjęcie. Regulamin pozwala zabrać telefon – twierdził wartownik.

– Jeszcze raz zażądałem zwrotu telefonu i wezwania Policji. Nic sobie z tego nie robił. Poczułem się napadnięty i obrabowany – napisał autor bloga.

Następnie zażądał od wartownika wezwania policji z powodu kradzieży.

– To poruszyło go do żywego. Zapewne w swoim przekonaniu może wyrywać ludziom telefony na ulicy. A ci nie powinni protestować. Wkurzony że nie akceptuję jego działań, ruszył w moją stronę. Minął szlaban, znowu znalazł się na ulicy i podniósł lufę karabinu. W przezroczystym magazynku widać było ostrą amunicję – relacjonuje bloger.

Bloger stanął pod ścianą „kilkadziesiąt metrów poza jednostką”. Po pewnym czasie przybył kapral jednostki i – nadal poza obiektem – zakuł blogera w kajdanki.

– Już jako jeniec Wywiadu Wojskowego, zostałem zaprowadzony poza szlaban na ich teren. Przez kolejne 30 minut czekaliśmy na Policję. Spędziłem ten czas stojąc pod następną ścianą, pod czujnym okiem dwóch uzbrojonych żołnierzy. Dodatkowo obserwowała nas jedna z licznych kamer monitoringu. Kapral poszedł dzwonić do przełożonych a gdy wrócił zaczął mnie zagadywać, próbując obrócić sytuację w żart – napisał bloger.

Zaznaczył, że najpewniej pomylono go pierwotnie z innym blogerem, „Audytem obywatelskim”. Przybyła na miejsce policja sporządziła własną notatkę i stwierdziła, że nie widzi powodu do interwencji. Bloger był trzymany – nadal bez żadnej podstawy prawnej – przez kolejną godzinę w niewoli, oczekując na przyjazd Żandarmerii Wojskowej.

– Przez ten czas nikt nie potrafił sformułować powodu zatrzymania ani podjętych czynności. Na moje szczęście dzień był słoneczny i względnie ciepły, bo ubrałem się na 10 minutowy spacer a nie 3 godzinne stanie w miejscu – podkreślił autor.

– Po przyjeździe Żandarmerii i rozmowie z wartownikiem sytuacja została ostatecznie zakończona. Zwrócono mi komórkę, zostawiłem dane kontaktowe Porucznik z ŻW, która po chwili udała się do SWW żeby zabezpieczyć monitoring. Okazało się bowiem, że ochraniający obiekt żołnierze nie mają do niego dostępu. Nagranie zostało zrobione bo jak tłumaczył przybyłym kapral – Zadzwonili z SWW, że to ten pismak. Kazali zostawić, ale ten już zdążył… – dodał i machnął ręką w stronę budynku gdzie przebywał wartownik. Na koniec zostałem zaproszony na Ostroroga żeby złożyć zawiadomienie. Po prawie trzech godzinach byłem wolny. Nikt nie potrafił przedstawić mi powodu i podstawy działań, ani nie zamierzał sporządzić protokołów – napisał bloger „Służby i obywatel”.

Autor złożył zawiadomienie w tej sprawie o przekroczeniu uprawnień. Efekty będą znane w ciągu około dwóch miesięcy.

Pełna relacja wydarzenia wraz ze zdjęciami jest dostępna na stronie bloga.

sluzbyiobywatel.pl

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net